
W największym skrócie: Tak, jeśli są całkowicie zmyślone. Nie, jeśli są informacją, albo imago loci. I tak, i nie, jeśli informacja i własne wyobrażenie zostają zmieszane. Żeby było prościej to pojąć, warto przytoczyć definicję fikcji. Słownik Wyrazów Obcych podaje takie wyjaśnienia tego pojęcia: „1. coś urojonego, wymysł, fantazja, pozór, złudzenie. 2. lit. przekształcony artystycznie obraz świata rzeczywistego w utworze literackim, dokonany świadomie przez autora. 3. praw. f. prawna — uznanie przez normę prawną faktu, który w rzeczywistości nie istnieje, za istniejący i związanie z tym faktem określonych skutków prawnych”.
Pierwsza definicja jak najbardziej pasuje do sztuk plastycznych, ale zawiera wyjaśnienie częściowo pejoratywne (druga dotyczy literatury, a trzecia prawa). Dla sztuk plastycznych, tylko przy jasnym dookreśleniu granic użycia wyobraźni, można tę negację fikcji z definicji 1 całkowicie usunąć. Pozostaje wtedy dla takiej dziedziny twórczości 'wymysł’ i 'fantazja’. To ogromnie dużo! Ale, jeszcze trzeba na wszelki wypadek wyjaśnić, dlaczego nie można korzystać — w poważnym podejściu do sztuk plastycznych — z urojeń (cudzych lub własnych), wymysłów, pozorów i złudzeń? Nie można dlatego, że urojenia są błędnym przekonaniem wraz ze 100% pewnością, że coś jest takie, a nie inne; w każdym innych przypadku mówimy o przypuszczeniach. Wymysły z kolei mają znaczenie ośmieszające, a na pewno lepiej nie tworzyć tak, żeby się ośmieszać. Żeby to się udawało, potrzeba wiedzy i ćwiczeń warsztatowych, co oferuje początkującym mój kurs Malarstwo i Ty — START. Pozory i złudzenia nie są zupełnie złe, ale są za to niebezpieczne, więc nie ma sensu po nie sięgać na początku drogi twórczej.
Reasumując: dzieła sztuk pięknych najczęściej nie są fikcją malarską, gdyż zwykle odnoszą się do jakiejś rzeczywistości, ale często zawierają fikcyjne dodatki.